Total Repair 5 Damage-Erasing Balm (L’Oréal Paris)

Total Repair 5 Damage-Erasing Balm to odżywka do włosów z serii Advanced Haircare. Miałam przyjemność stosować ten produkt dwa miesiące temu, kiedy dostałam go w prezencie od znajomej ze Stanów, u której się totalnie nie sprawdził. Jak widać skuteczność odżywek do włosów to też kwestia bardzo indywidualna.

SKŁAD Damage-Erasing Balm nie zachwyca. Oprócz hydrolizowanych protein pszenicznych, hydrokoloidów pochodzenia roślinnego, argininy, wody i kilku niezbędnych kwasów tłuszczowych, skład tej odżywki do włosów jest bardzo chemiczny. Znajdziemy w niej wiele substancji zapachowych, konserwujących oraz silikonów (np. amodimethicone). W sumie nic dziwnego, że nie na wszystkich włosach się sprawdzi. Po prostu nie każdy lubi się z silikonami.

DZIAŁANIE Total Repair 5 Damage-Erasing Balm można określić krótko – jedno rozwiązanie dla pięciu najpopularniejszych problemów. Producent zapewnia, że odżywka do włosów z serii Advanced Haircare jest w stanie naprawić uszkodzenia włosów powstałe na przestrzeni ostatniego roku. Ja nie miałam aż tak zniszczonych włosów, kiedy dostałam do rąk tę odżywkę, ale były nieco przepalone na końcach od częstego prostowania. Damage-Erasing Balm od L’Oréal ma eliminować pięć problemów: rozdwojone końcówki, osłabienie, szorstkość, zmatowienie i odwodnienie włosów. Szorstkość i rozdwojone końcówki były moim największym problemem, któremu udało się zaradzić. Już po pierwszym tygodniu stosowania Total Repair 5 Damage-Erasing Balm włosy były wyraźnie bardziej aksamitne, miękkie i lepiej się układały. Jeśli chodzi o działanie tego produktu o naprawdę nie mam mu nic do zarzucenia, bo moje włosy bardzo się z nim polubiły. Chociaż rozumiem, że są osoby, którym silikon w składzie nie odpowiada, a odżywka nie przynosi wówczas takich efektów, jakich byśmy oczekiwali.

STOSOWANIE L’Oréal Paris Total Repair 5 jest bezproblemowe i na szczęście nie wymaga poświęcenia dużo więcej czasu, jak w przypadku innych produktów regenerujących. Niewielką ilość odżywki należy nanieść na umyte i odsączone włosy, wmasować w skórę głowy, pozostawić na 3 minuty i spłukać. Nic prostszego, a efekty zaskakująco dobre.

FORMUŁA odżywki L’Oréal Damage-Erasing jest bardzo przyjemna. Zamknięty w słoiczku produkt ma gęstą, kremową konsystencję. Trzeba naprawdę ostrożnie dobierać ilość kosmetyku, który nakładamy na włosy, żeby dobrze wmasować na całej długości włosów, ale jednocześnie nie obciążyć ich nadmiernie. Wbrew pozorom to granica łatwa do wyczucia, a z odżywki korzysta się intuicyjnie (przynajmniej ja tak miałam).

WYDAJNOŚĆ odżywki z serii Total Repair 5 oceniłabym raczej na dobrą. Testowałam odżywki, które starczały na dużo dłużej przy takiej samej intensywności korzystania. Moim zdaniem na wydajność wpływa przede wszystkim gęstość tego produktu, którego potrzeba więcej na pojedynczą aplikację, a w opakowaniu mamy tylko 250 ml. Dużo bardziej wolę płynne odżywki o konsystencji jedwabiu lub oleju, które lepiej się dozuje i mają bardziej przemyślane opakowanie.

DOSTĘPNOŚĆ i CENA Damage-Erasing Balm to największa klapa tego produktu. Jest skuteczny, jest przyjemny dla moich włosów, ale okazuje się, że nie w każdym kraj da się go kupić. L’Oréal Paris na różne rynki wypuszcza różne serie kosmetyków, dlatego w USA z łatwością kupimy Total Repair 5 Damage-Erasing Balm za kilka dolarów, a w Europie będzie to już graniczyło z cudem i możemy zadowolić się jedynie zamiennikami z podobnych serii.

Dlaczego kupiłabym odżywkę Damage-Erasing Balm?

Produkt skutecznie zregenerował moje włosy zniszczone przez nadmierną stylizację na ciepło, nie jest drogi, nie wymaga dużo czasu na pielęgnację włosów i ma przyjemną, kremową formułę.

Dlaczego NIE kupiłabym odżywki Damage-Erasing Balm?

Odżywka ma mocno chemiczny skład i nie opiera się na naturalnych składnikach, jest dostępna wyłącznie na terenie Stanów Zjednoczonych, jej wydajność jest średnia, a opakowanie niezbyt dobrze przemyślane.